Fot.: Ricky Of The World/shutterstock.com

Autor: Oksana Iliuk, dla Ukraine World

Ukraiński Prezydent Wołodymyr Zełeński uważa zakaz rosyjskich platform internetowych za nieefektywny. Jednocześnie Ukraina wciąż zmaga się z rosyjską agresją informacyjną. Poniżej wnioski do wzięcia po uwagę po dwuletniej blokadzie.

W maju 2017 roku ukraiński prezydent Petro Poroszenko nałożył sankcje na niektóre rosyjskie usługi internetowe. Były to: VKontakte i Odnoklassniki (dwa najpopularniejsze serwisy społecznościowe na Ukrainie); Mail.ru (poczta elektroniczna) i Yandex (wyszukiwarka, mapy, taksówki). Prezydencki dekret narzucił dostawcom Internetu obowiązek blokady tych stron przez trzy lata. Druga rocznica wprowadzenia tych sankcji i objęcie urzędu przez nowego prezydenta to dobra okazja, żeby porozmawiać o ich rezultatach.

Przed zakazem VK i Odnoklassniki były najpopularniejszymi mediami społecznościowymi na Ukrainie z zasięgiem odpowiednio 67% i 29%. Mimo że zakaz wciąż obowiązuje, niektórzy Ukraińcy wciąż z nich korzystają za pośrednictwem VPN. Pojawia się pytanie: czy zakaz jest skuteczny? Co więcej, czy wciąż ma znaczenie?

Po dekrecie prezydenta Poroszenki niektóre zachodnie media i organizacje pozarządowe „dodały” Ukrainę do listy państw, które ograniczają dostęp do Internetu. Niektóre przyrównały Ukrainę do Chin, Rosji, Korei Północnej, etc.

Przypadek Ukrainy jest inny: państwo to potrzebuje odpowiedzieć na realne wyzwania rosyjskiej wojny informacyjnej. Wojna ta okazała się niezwykle efektywna w podbijaniu serc i umysłów ludzi w przestrzeni postsowieckiej i jako instrument wsparcia w rosyjskiej ekspansji militarnej i politycznej.

Anastasiya Apetyk z Eksperckiego Centrum Praw Człowieka tłumaczy, że jakiekolwiek restrykcje powinny być w zgodzie z prawem, tak więc „dekret prezydenta to kwestia bezpieczeństwa narodowego: Konstytucja Ukrainy gwarantuje wolność słowa, ale także tłumaczy, że wolność ta może być ograniczona, jeśli występuje zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego. Prawo w jasny sposób zakreśla te zagrożenia”.

Z drugiej strony jest miejsce na zmiany. Anastasiya mówi, że „sankcje powinny być wprowadzane tylko jeśli są dowody działań zagrażających bezpieczeństwu narodowemu, a nie tylko przynależność przedsiębiorstwa lub obce obywatelstwo jego udziałowców. Również prawna procedura ograniczania dostępu powinna zostać wypracowana, gdyż obecnie zależy to tylko od decyzji sądu”.

Ukraina nie jest jedynym demokratycznym państwem, które skorzystało z prawa do ograniczenia rosyjskich platform medialnych.

Narodowa Rada Mediów Elektronicznych Łotwy nałożyła trzymiesięczną blokadę na emisję rosyjskiego kanału Rossiya RTR. Łotysze rozpoznali mowę nienawiści i dezinformację na RTR, co stało się przyczyną sankcji. Komisja Europejska przyznała, że zakaz ten jest w zgodzie z prawem UE – w szczególności z Dyrektywą o Usługach Mediów Audiowizualnych, która zakazuje mowy nienawiści. Również Facebook ma doświadczenie z blokowaniem kanałów rosyjskich mediów: zbanował on cztery strony należące do Maffick Media (In the Now, Soapbox, Wate-Ed i Backthen).

Innym argumentem za prezydenckim dekretem jest to, że VK i OK są zalewane treściami pirackimi. Co więcej, szeroko rozpowszechniane są na tych platformach treści pornograficzne, zwłaszcza na VK. Po dwuletniej izolacji od VK, ukraińscy użytkownicy przeszli na korzystanie z płatnych usług medialnych i muzyki: Google Music, Spotify, Sound Cloud, Deezer.

Facebook również doświadczył pewnej sympatii ze strony ukraińskich użytkowników: po sankcjach użytkownicy VK i OK przenieśli się na Facebooka. To uczyniło z niego najpopularniejsze medium społecznościowe na Ukrainie.

Facebook zmaga się obecnie z licznymi głosami krytyki na całym świecie, ze względu na porażki w autoregulacji i ochronie użytkowników. W porównaniu z tym, wiele rzeczy na VKontakte wygląda gorzej. Spójrzmy na obie sieci. Główne wyznaczniki porównania to zarządzanie treścią, bezpieczeństwo i ochrona danych, relacje z rządami i biznesem. Porównanie to przeprowadzone zostało z uwzględnieniem kontekstu ukraińskiego.

Zarządzanie treścią

Na początek, obecnie VK jest nawet bardziej prorosyjskie, jako że brakuje opinii ukraińskiej. Według analizy przeprowadzonej przez UkraineWorld i Internews Ukraine, obecnie VKontakte jest siedliskiem mowy nienawiści, prorosyjskich i antyrządowych (separatystycznych) wiadomości. Treść proukraińska jest często blokowana przez moderatorów, najczęściej bez wyjaśnienia. Po Rewolucji Godności „Prawy Sektor” i „Euromajdan”, dwie z najbardziej proukraińskich społeczności na VK zostały zablokowane na wniosek rosyjskiej federalnej grupy nadzorującej media. Ten przypadek nie jest odosobniony. Po tym, jak publika wyraziła swoje zdanie, społeczności zostały ponownie odblokowane.

Jeśli chodzi o Facebooka, to Ukraińcy mogą mówić za siebie w społeczności, która nie jest oryginalnie prorosyjska. VK jest pełne antyukraińskich nastrojów, więc użytkownicy ukraińscy musieli włożyć gigantyczny wysiłek, by ich głos dał się usłyszeć w tej społeczności.

Reguły i procedury VK są rozmyte, co oznacza, że jest przestrzeń dla manipulacji. Federalna służba nadzoru and mediami także zajmuje się rosyjskimi treściami. Po samobójczej grze dla nastolatków na VK, moderatorzy opracowali algorytm, pozwalający na usunięcie odpowiedniej treści. W tym samym czasie zanotowano przypadki usuwania przez VK wiadomości antyputinowskich. Najsłynniejszy przypadek dotyczy kamienia nagrobnego z wizerunkiem Putina. Kiedy użytkownicy zauważyli, że moderatorzy ciągle usuwają obrazek, niektórzy z nich przemówili. VK wyjaśniło, że obrazek jest fałszywy i musiał zostać usunięty. Prawda jest taka, że zdjęcie było prawdziwe – aktywiści umieścili ten nagrobek jako akt sprzeciwu wobec Putina. Możemy założyć, że VK posiada algorytm zdolny wykryć treści związane z Putinem. VK przejawia jasne sygnały modyfikacji treści będących w sprzeciwie wobec opinii Kremla, w sposób łamiący wolność słowa i wypowiedzi.

Sieci społecznościowe stały się główną platformą do wpływu na opinię publiczną. Facebook nie ejst wyjątkiem: pełno jest fałszywych kont, botów, mowa nienawiści. W przeciwieństwie do Vk, Facebook jest bardziej otwarty na użytkowników – reguły i procedury są przejrzyste i dostępne. Jest to logiczne – Facebook był pierwotnie popularny w społeczeństwach Zachodnich, gdzie prawa konsumenta i własności intelektualnej są przestrzegane. Pawło Bełousow, ekspert w Digital Security School 380 wyjaśnia dla UkraineWorld: „Facebook nie potrzebuje ruchu z treści pirackich czy pornograficznych. Odwrotnie, VK buduje publikę poprzez dawanie jej dostępu do pirackiej muzyki i wideo. Grupa Mail.ru nie ma żadnego interesu na rynkach zachodnich, dlatego nie przejmuje się własnością intelektualną”.

Kolejnym argumentem na korzyść podejścia Facebooka jest to, że się poprawia. Odrobił lekcję po kilku włamaniach internetowych i przypadku Cambridge Analytica. Facebook się poprawia, podczas gdy podejście VK pozostaje raczej niezmienne. Facebook uruchomił kilka inicjatyw: weryfikację lokalizacji dla społeczności, algorytmy wykrywające i usuwające boty, przestrzeń dla sprawdzających fakty i wiele innych. Badania z 2018 roku pokazują, że w okresie 2016-2018 rola Facebooka w rozprzestrzenianiu fałszywych informacji zmniejszyła się. Społecznościówka regularnie zmienia algorytm dystrybucji treści, podczas gdy VK tego nie robi. To zapobiega manipulacji – twórcy treści potrzebują czasu, żeby zrozumieć nowy model i dopiero wtedy mogą dostosować treść.

Bezpieczeństwo i ochrona danych

Po blokadzie VK niektóre rosyjskie trolle przeniosły się na Facebooka. Są tutaj także boty, ale, ponownie, różnica leży w obejmującej to polityce medium społecznościowego.

Badania Oksfordzkiego Instytutu Internetowego pokazują: VK jest najprostszą i najtańszą platformą do używania botów, ze względu na brak rygorystycznych reguł bezpieczeństwa. Jednocześnie Facebook udowadnia, że jest najskuteczniejszy w chronieniu danych użytkowników, co czyni go najtrudniejszą i najdroższą platformą do stosowania botów. VK regularnie kasuje nieaktywne konta, podczas gdy Facebook wykrywa boty, a nawet trolli, by ich usunąć.

Dane osobowe zbierane są przez obie platformy mediów społecznościowych. Różnica leży w dostępie do zebranych danych. Pawło Bełousow podkreśla, że „Facebook nigdy nie umieszcza swoich serwerów w ‘niezaufanych’ krajach, takich jak Rosja. Mimo że rosyjskie prawo tego wymaga, Facebook odmawia”. VK daje ograniczone narzędzia zarządzania bezpieczeństwem, co właściwie I tak nie ma znaczenia, bo rosyjskie służby bezpieczeństwa wciąż mają dostęp do prywatnych plików. Facebook z drugiej strony daje użytkownikom szansę wybrania wszystkich ustawień bezpieczeństwa.

Relacje z rządami i biznesem

Jeżeli obie platformy zbierają dane osobowe, pojawia się pytanie: po co? Pomimo że obie zbierają dane, motywacje są różne. Facebook spotkał się z miażdżącą krytyką, zwłaszcza za wybuchowy epizod Cambridge Analytica. Jasne jest, że Facebook to korporacja zainteresowana zarabianiem pieniędzy. Pojawiają się pisemne dowody powiązań z Amazonem, Google i innymi. Facebook dzieli się tylko tymi danymi, na które użytkownicy świadomie bądź odruchowo wyrazili zgodę.

Z drugiej strony VK znane jest ze swoich powiązań z polityką, zwłaszcza z władzami rosyjskimi. Są dowody na przechowywanie przez VK prywatnych danych użytkowników przez nieokreślony czas. Kristian Szinkewicz skorzystał ze swojego prawa, zapewnionego przez RODO, by zażądać swoich osobistych informacji od VK.com. Odkrył, że VK przechowuje wszystkie informacje, które kiedykolwiek były przekazane za pośrednictwem tej sieci społecznościowej: przesłane pliki, dokładne adresy, nazwy, dodane dane, linki, wiadomości głosowe, pliki PDF. Na swojej stronie na Facebooku, podkreślił, że VK przechowuje “adresy plików graficznych z chronionego albumu Zapisanych Zdjęć; kompletną historię konwersacji, włączając w to te usunięte, ze wszystkimi załącznikami, w tym usuniętymi”.

Co dalej?

Ogólnie rzecz biorąc, VK i Facebook mają u podstaw inne wartości. Podczas gdy niektórzy eksperci uważają blokadę za pogwałcenie praw człowieka, należy pamiętać, że natura VK jest inna niż Facebooka. VK samo łamie prawa człowieka, nie respektuje własności intelektualnej, gwałci prywatność i wzmacnia mowę nienawiści. Sankcje na VK były i pozostają szeroko krytykowanym ruchem, ale podnoszą ważną kwestię we współczesnym społeczeństwie: czy reguły wolności powinny odnosić się do tych, którzy świadomie łamią tę wolność, a nawet używają jej jako broni informacyjnej?

Autor: Oksana Iliuk, dla Ukraine World

Oksana Iliuk – analityk w UkraineWorld i Internews Ukraine

Artykuł powstał przy wsparciu International Renaissance Foundation