Niedawno ukazał się Światowy Indeks Wolności Prasy (World Press Freedom Index) 2021 opracowywany corocznie przez Reporterów Bez Granic. Nie ma zaskoczenia – czołówkę niezmiennie zajmują kraje skandynawskie, w ogonie takie państwa jak Arabia Saudyjska, Iran, Chiny, Korea Północna czy Erytrea. Nie zaskakuje też spadek Rosji o jedno miejsce, ze 149 na 150 (na 180 indeksowanych państw) i Białorusi ze 153 na 158. Przyjrzyjmy się uważniej temu, co złożyło się na taki wynik.

Według danych RBZ w 2021 zamordowanych zostało w związku z wykonywaniem pracy 14 pracowników mediów na całym świecie. Żadna z tych sytuacji nie miała miejsca w Rosji ani na Białorusi. Inaczej jednak rzecz ma się w przypadku dziennikarzy aktualnie uwięzionych za wykonywanie zadań służbowych – na 322 na całym świecie 15 przetrzymuje obecnie reżim Łukaszenki, a 7 reżim Putina. Dodatkowo w Rosji w areszcie pozostaje także jeden dziennikarz obywatelski ze 101 zatrzymanych na całym świecie. Liczby te są jednak nieco zaniżone, bo pokazują tylko aktualną sytuację. Podczas jednego tylko protestu w obronie więzionego w kolonii karnej Aleksieja Nawalnego pod koniec kwietnia zatrzymano co najmniej 10 relacjonujących go dziennikarzy, z tym że część została później zwolniona. Dane RBZ nie uwzględniają także tych, którzy podlegają innym represjom, zastraszaniu, prześladowaniu czy też są ścigani przez służby ale odpowiadają z wolnej stopy. Podobnie sytuacja wygląda na Białorusi.

Dane te są jednak uwzględnione w Indeksie Wolności Prasy. Warto w tym miejscu wspomnieć o jego metodologii. Indeks powstaje na podstawie odpowiedzi na 87 pytań, udzielanych przez szerokie grono ekspertów z całego świata (kwestionariusz dostępny jest w 20 językach). Do indeksu wliczane są także dane o przypadkach nadużyć, represji czy wręcz zbrodni przeciwko dziennikarzom z całego świata, dostarczane przez reporterów ze 130 państw. Na podstawie tych danych wyliczany jest wskaźnik nadużyć dla każdego państwa. Oprócz tego brane pod uwagę są również inne wskaźniki wyrażone w formie liczbowej, takie jak: pluralizm, niezależność mediów, środowisko i autocenzura, ustawodawstwo, przejrzystość i infrastruktura (chodzi o wsparcie powstawania newsów i wiadomości). Maksimum punktów, które dane państwo może uzyskać, to 100. I tak od 0 do 15 sytuację uznaje się za dobrą, od 15.01 do 25.00 za zadowalającą, od 25.01 do 35 za problematyczną, od 35.01 do 55 za trudną i powyżej 55.01 za bardzo poważną. Zarówno Rosja, jak i Białoruś plasują się w przedostatniej kategorii – sytuacji trudnej – mając odpowiednio 48.71 i 50.82 punktów.

W opisowym podsumowaniu sytuacji w Rosji czytamy, że „z drakońskim prawem, blokowaniem stron internetowych, ucinaniem dostępu do Internetu i wiodącymi mediami ujarzmionymi lub zdławionymi, presja na niezależne media wciąż rośnie od antyrządowych protestów w 2011 i 2012 roku”. Autorzy raportu zwracają uwagę, że całkowicie nowy poziom represji wobec mediów został osiągnięty w Federacji Rosyjskiej po aresztowaniu Aleksieja Nawalnego zaraz po jego powrocie do Rosji po leczeniu w Niemczech. Podczas protestów w jego obronie aresztowani czy zatrzymywani byli liczni dziennikarze  informujący o przebiegu zgromadzeń.

Istotnym problemem w Rosji jest propaganda, którą przesączone są główne media i nieprecyzyjne przepisy, pozwalające na prześladowanie niezależnych dziennikarzy i blogerów. RBZ zwracają uwagę na informacyjne czarne dziury, z których do świata dociera niewiele informacji i wiadomości – okupowany przez Federację Rosyjską Krym i Czeczenię, a także podążające w tym kierunku kaukaskie republiki Dagestanu i Inguszetii.

Co ciekawe, bezwzględny wynik Rosji poprawił się o 0.21 punktu od zeszłego roku – mimo że jej względna pozycja w rankingu spadła o jedno miejsce. W przypadku Białorusi sytuacja jest inna – tutaj nastąpiło zarówno pogorszenie wyniku punktowego i to aż o 1.07 punktu, jak i spadek w rankingu – i to o 5 miejsc. Nie bez powodu RBZ określili Białoruś jako „najniebezpieczniejszy kraj w Europie dla personelu dziennikarskiego”. Składają się na to groźby i przemoc wobec krytycznie nastawionych do reżimu Łukaszenki dziennikarzy i blogerów, naloty służb na redakcje, odcinanie Internetu, blokady stron internetowych czy cenzura mediów tradycyjnych, nasilone od czasów protestów opozycji. RBZ zwracają także uwagę na coraz częstsze przypadki aresztowań i coraz wyższe wyroki dla dziennikarzy krytycznych wobec reżimu. Jak jednak podkreślono w raporcie, „pomimo ryzyka i wzrostu propagandy w mediach państwowych, odważni dziennikarze wciąż informują o rozwoju wydarzeń”.

Podsumowując, sytuacja wolności mediów w Rosji i na Białorusi pogarsza się. W mediach państwowych króluje cenzura i oficjalna propaganda, a praca niezależnych dziennikarzy jest utrudniana, a czasem wręcz uniemożliwiana. Do więzienia trafić można już nie tylko za udział w protestach czy wygłaszanie krytycznych wobec władz opinii, ale nawet za informowanie o działaniach opozycji, szczególnie za relacjonowanie demonstracji. Dziennikarzom niezależnych wobec reżimu mediów grożą nie tylko represje prawne – stają się celem zastraszania i przemocy. Na terenach kontrolowanych przez Federację Rosyjską istnieją czarne plamy informacyjne, a Rosja i Białoruś pozostają najniebezpieczniejszymi państwami w Europie dla pracowników mediów. Co gorsza, nic nie wskazuje, by sytuacja ta miała ulec poprawie, a wręcz przeciwnie – prześladowanie wolności słowa ulega pogłębieniu.

PMB

Fot.: zrzut ekranu z rsf.org

Źródła: rsf.org, cpj.org