Posunięcie Łukaszenki w temacie ustanowienia nowego święta państwowego, które będzie obchodzone w rocznicę ataku z 1939 roku ZSRR na Polskę, jest najnowszą eskalacją sporu o wojenną historię Polski.

Sytuacja na linii Polska – Białoruś zaczęła się stawać coraz bardziej napięta od momentu, w którym nasz kraj zaczął otwarcie popierać białoruską opozycję demokratyczną. Wtedy to Łukaszenka oskarżył Polskę o dążenie do odzyskania dawnych ziem polskich z rąk Białorusi. Było to oskarżenie bezpodstawne, ponieważ nigdy żaden polski polityk o czymś takim nie mówił. Ostatnią kroplą przepełniającą czarę goryczy w stosunkach polsko-białoruskich były w ocenie Łukaszenki kwietniowe „próby heroizacji bandytów i przestępców wojennych”. Na naradzie dotyczącej polityki zagranicznej nawiązał w ten sposób do obchodów Dnia Żołnierzy Wyklętych w Brześciu i Grodnie. Tak więc otwarte poparcie opozycji i organizacja obchodów Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych spowodowały otwarte represje ze strony reżimu Łukaszenki na obywatelach RP przebywających na terenach Białorusi.

Na początku marca białoruskie ministerstwo spraw zagranicznych poinformowało, że w związku z obecnością konsula Jerzego Timofiejuka w uroczystościach, które odbyły się w Brześciu 28 lutego, na rozmowę został wezwany chargé d’affaires ambasady Polski w Mińsku Marcin Wojciechowski. Według strony białoruskiej, uczestnicząc w tym wydarzeniu polski konsul, rażąco naruszył prawo międzynarodowe, w szczególności Konwencję wiedeńską o stosunkach konsularnych. W związku z tym stronie polskiej przedstawiono notatkę, w której konsul Jerzy Timofejuk został poproszony o opuszczenie terytorium Białorusi. Strona polska uznała decyzję władz w Mińsku za poszukiwanie tematu zastępczego w związku z trudną sytuacją na Białorusi i zaapelowała do władz w Mińsku o rozpoczęcie dialogu z białoruskim społeczeństwem w sprawie uwolnienia więźniów politycznych i rozpoczęcia reform. Niedługo potem z Polski wydalony został wysłannik białoruski.

W temacie obchodów Dnia Żołnierzy Wyklętych w Brześciu na Białorusi została zatrzymana także polska działaczka Anna Paniszewa. Była szefowa lokalnego oddziału Związku Polaków i założycielka Forum Polskich Inicjatyw, które organizowało obchody w tym mieście Dnia Żołnierzy Wyklętych, została zatrzymana po powrocie z Polski. Białoruskie media państwowe pokazały polkę zakutą w kajdanki.

Także w marcu 2021 roku zatrzymano Marię Tiszkowską, Irenę Biernacką oraz Andżelikę Borys, szefową Związku Polaków na Białorusi. Borys i innym z ZPB zarzucono podżeganie do nienawiści i rehabilitację nazizmu. Za te przestępstwa na Białorusi grożą kary więzienia od 5 do 12 lat. Borys została skazana także na 15 dni aresztu za organizację nielegalnej imprezy masowej. Za taką białoruskie władze uznały tradycyjny doroczny jarmark Grodzieńskie Kaziuki.

Niedługo po aresztowaniu Borys, członek zarządu ZPB, polsko-białoruski dziennikarz Andrzej Poczobut także został aresztowany. Jego żona Oksana powiedziała Polskiej Agencji Prasowej, że funkcjonariusze w kominiarkach przeszukali ich dom, konfiskując wszystkie telefony i komputery, także dzieci. Poczobutom powiedziano, że śledztwo także dotyczyło podżegania do nienawiści.

Polonijny dziennikarz na Białorusi w rozmowach z polskimi mediami wiele razy zaznaczał, że sytuacja na Białorusi mocno się zaostrza. Do represji dochodzą kolejne zatrzymania i wydalenie konsulów. Pytany skąd taka zmiana odpowiadał, że na początku celem władz było samo stłumienie protestów, z czym dość sprawnie sobie poradzono, a teraz cel jest taki, żeby odwrócić uwagę społeczeństwa białoruskiego od kryzysu ekonomicznego. Wymyślono sobie więc wroga. Tym zewnętrznym jest Polska, a wewnętrznym polska mniejszość. Jest prowadzona bardzo podła i nikczemna kampania medialna wymierzona w polską historię, a sam kraj nazywany jest „hieną Europy”. Z kolei harcerzy państwowe media nazywają się „piłsudskijugend” – informował podczas rozmowy z portalem tvp.info.

Reakcja polskich władz na zatrzymanie polonijnych działaczy była szybka. Chcę wyrazić bardzo zdecydowany sprzeciw w związku z aresztowaniem pani Andżeliki Borys, szefowej Związku Polaków na Białorusi, a wcześniej pani Anny Paniszewej. Nie zgadzamy się na takie traktowanie Polaków, na branie tego typu zakładników – powiedział premier Mateusz Morawiecki.

W sprawie głos zabrał także Michał Dworczyk, szef KPRM. Zaapelował on o „zaprzestanie arbitralnych prześladowań przedstawicieli mniejszości polskiej”. Do polskiego resortu dyplomacji został wezwany także charge d’affaires Ambasady Republiki Białorusi w Polsce.

Podczas narady z członkami białoruskiego rządu, odnosząc się do tematu aresztowanych działaczy mniejszości polskiej, Łukaszenka powiedział, że była to reakcja organów ścigania na złamanie prawa przez niektórych obywateli Białorusi, nazywających siebie Polakami. (…) Nie zamierzamy wyrzynać tych, którzy przynoszą korzyść państwu. Ale zobaczyliśmy, kto jest kto. Dlatego musimy nimi wstrząsnąć. Jeżeli będą zdolni pracować dla państwa, będziemy z nimi współpracowali. A jeżeli nie – pod nóż! – powiedział białoruski prezydent.

SzyMon / https://www.tvp.info/, https://www.tvp.info, https://www.thefirstnews.com

Fot. president.gov.by