Na stronie internetowej www.gov.pl/sluzby-specjalne pojawiają się omówienia i infografiki dotyczące portali, które są trwale zaangażowane w rosyjską walkę informacyjną z siłami zbrojnymi RP. – Na rynku polskim mamy do czynienia z próbą podsycania daleko idących napięć pomiędzy Polakami, a wojskami sojuszniczymi, w szczególności amerykańskimi. Dlatego bardzo często możemy trafić na doniesienia, które albo wyolbrzymiają realne incydenty z udziałem amerykanów, albo są typowymi kłamstwami obliczonymi na to, żeby podsycać nastroje antyamerykańskie w Polsce – twierdzi Stanisław Żaryn, rzecznik prasowy ministra koordynatora służb specjalnych.

– Gdy identyfikujemy rosyjskie działania informacyjne wymierzone w interesy RP, możemy zauważyć, że bardzo często podnoszone są tematy wojskowości. Jest to jeden z głównych wątków prowadzonej przeciwko Polsce dezinformacji. Mamy szereg różnego rodzaju działań ze strony rosyjskiej, które uderzają w polskie Siły Zbrojne, a także w wojskową współpracę Polski szczególnie z krajami NATO-wskimi. Propagandziści zwracają tu szczególną uwagę na obecność sił sojuszniczych na terenie Polski. To jedno z wielu pól aktywności rosyjskiej przeciwko naszemu krajowi. Mamy do czynienia z próbą podsycania daleko idących napięć pomiędzy Polakami a szczególnie wojskami amerykańskimi. Dlatego bardzo często możemy trafić na doniesienia, które albo wyolbrzymiają realne incydenty z udziałem Amerykanów, albo są typowymi kłamstwami obliczonymi na to, żeby podsycać nastroje antyamerykańskie w Polsce. Od wielu miesięcy propaganda rosyjska nagłaśniała wszelkie incydenty drogowe z udziałem amerykańskich wojsk. Drobna stłuczka drogowa jest pokazywana przez propagandę rosyjską jako problem systemowy związany z amerykanami w Polsce. Podobne tezy są propagowane przy okazji różnych wydarzeń bardziej kryminalnych związanych np. z bójkami, czy drobnym awanturnictwem z udziałem żołnierzy amerykańskich. To wszystko jest nagłaśniane, rozdmuchiwane w sposób bardzo znaczący, po to, i to jest głównym celem propagandystów, żeby pokazywać, że obecność amerykańska w Polsce jest zagrożeniem nie tylko dla Polski, ale dla również dla Polaków, którzy Amerykanów po prostu się boją. To wszystko jest kłamstwem, które ma na celu rozbudzanie napięć między Polakami a Amerykanami.

Jaką funkcję pełni portal gov.pl, czy są podejmowane jeszcze jakieś inicjatywy rządowe mające na celu przeciwdziałanie dezinformacji?

– Rozpoczęliśmy swoje działania w ramach Departamentu obsługującego Ministra Koordynatora Służb Specjalnych w przeświadczeniu, że musimy próbować upowszechniać wiedzę na temat zagrożeń informacyjnych, dezinformacji wymierzonej w Polskę. Ponieważ celem rosyjskich działań jest między innymi wpływanie na postawę społeczną, Polacy powinni wiedzieć, z jakimi wyzwaniami się mierzymy i w jaki sposób Rosja próbuje na nas oddziaływać. My w Departamencie wykorzystujemy portal gov.pl, którego część poświęcona jest zagadnieniom związanym ze służbami specjalnymi. Ten portal powstał jako platforma kontaktu między urzędami, administracją a obywatelami. Nasz Departament wykorzystuje tę platformę, żeby upowszechniać wiedzę o rosyjskiej dezinformacji i konkretnie pokazywać jakiego rodzaju publikacje realizują założenia rosyjskiej wojny informacyjnej. Oczywiście to nie jest jedyna rządowa inicjatywa związana z analizowaniem i przeciwdziałaniem rosyjskiej dezinformacji, aktywne są w tej mierze poszczególne ministerstwa, czy instytucje sektorowe. Mamy do czynienia z ogromnym, stałym wyzwaniem płynącym z agresywnej postawy Rosji, więc na pewno rządowa aktywność i koordynacja działań są niezbędne. Mamy przed sobą wiele wyzwań związanych z rosyjską dezinformacją.

Jak bronić się przed dezinformacją? Czy można lekceważyć treści dezinformacyjne, czy przyniesie to więcej szkody?

– Treści dezinformacyjnych nie możemy lekceważyć, są one obliczone na wywołanie długotrwałego efektu. Dezinformacja stanowi realne zagrożenie dla państwa, które jest jej ofiarą, bowiem prowadzić może choćby do podejmowania przez społeczeństwo decyzji wprost szkodliwych dla niego samego. Musimy więc analizować i badać działania dezinformacyjne przeciwko Polsce. Musimy identyfikować najważniejsze obszary działań agresorów informacyjnych, wiedzieć jakie wątki realizują narracje przeciwko Polsce. Dziś mowa głównie, choć nie tylko, o działaniach rosyjskich. Rosjanie są najaktywniejsi – wykorzystują kwestię militarną, kwestię współpracy Polski ze Stanami Zjednoczonymi, obecności wojskowej w Polsce, obszar energetyki, czy relacje Polski z krajami sąsiedzkimi – do atakowania Polski, destabilizowania i utrudniania jej prowadzenia polityki. Rosjanie starają się w ten sposób realizować swoje interesy polityczne. Zachęcamy odbiorców przekazów informacyjnych, żeby krytycznie czytali teksty, na które trafiają w mediach, żeby nie włączali się w promowanie sensacyjnie brzmiących treści bez weryfikacji. Apeluję i zachęcam do wzmacniania świadomości dotyczącej zagrożeń informacyjnych. Apeluję, żeby czytelnicy bez weryfikacji treści nie promowali tez zawartych w podejrzanym materiale. Nawet dla żartu.

Czy dezinformacja to tylko treści pisane, czy zdarzają się również zmanipulowane zdjęcia, czy wideo?

– Wykorzystywane są wszelkie działania i formy przekazu – tekst, zdjęcia, wideo. Autorzy przekazów dezinformacyjnych sięgają po wszystkie metody. Mowa o różnych rodzajach technik, które mają zmanipulować odbiorcę i wywołać efekt założony przez atakującego. Od kilku lat spore obawy ludzi zajmujących się dezinformacją budzi nowa technologia wykorzystywana przez osoby chcące wprowadzać ludzi w błąd – mowa o tzw. deepfake’ach czyli filmach, które powstają na bazie realnych wystąpień konkretnych osób. Technologia pozwala dziś na wytworzenie materiału łudząco podobnego do realnego nagrania z konkretną osobą. Materiał jest fałszywy, wytworzony przez autora ataku, ale łudząco podobny do oryginalnego nagrania pokazywanej osoby. To jedno z zagrożeń związanych z nowoczesnymi technologiami, które również może wykorzystane do działań dezinformacyjnych.

SzyMon