Ruskij Mir w polskich szkołach

W 2007 roku Władimir Putin powołał do życia fundację o nazwie Ruskij Mir. We władzach fundacji zasiadką takie postaci jak minister spraw zagranicznych Federacji Rosyjskiej Sergiej Ławrow, minister kultury Władimir Medinski czy oligarcha Władimir Jakunin. Szefem fundacji jest Wiaczesław Nikonov, wnuk i biograf, a raczej hagiograf Wiaczesława Mołotowa z którego portretem maszerował podczas parady Dnia Zwycięstwa w 2016 roku. Nikonov uzasadnia bez żenady rozbiór Polski pomiędzy Związek Radziecki a nazistowskie Niemcy dokonany na mocy paktu podpisanego przez jego dziadka.

Rosyjska fundacja Rusjij Mir jednoznacznie jest fundacją kremlowską – mówi Marcin Rey. Nie jest to żadna fundacja niezależna o czym świadczy między innymi to co robi i skład najwyższych władz tej instytucji. Znajdujemy tam znaczące postaci reżimu rosyjskiego a zwłaszcza ludzi, którzy zajmują się dyplomacją kulturalną. Nikonov, który jest szefem fundacji, jest też szefem komisji edukacji rosyjskiej dumy państwowej i kieruje inną fundacją, która się nazywa Strategia Rosji, której szefem jest jego bliski przyjaciel Sergiej Naryszkin, który obecnie jest szefem rosyjskiej służby wywiadu zagranicznego. Razem wydają ważne pismo Strategia Rosji. Na czterech polskich uczelniach ktoś taki jak Nikonov de facto nadzoruje nauczanie języka rosyjskiego na najwyższym poziomie. Odbywa się to na podstawie umów z polskimi placówkami: w Krakowie na Uniwersytecie Pedagogicznym, na Uniwersytecie Wrocławskim, na UMCS w Lublinie i w Słupsku przy Miejskiej Bibliotece Publicznej. Jest zupełnie ewidentne, ze oprócz języka rosyjskiego panuje tam też klimat putinowski. Dosyć szokujące są zdjęcia szefowej ośrodka ruskiego miru w Słupsku, która na światowym zjeździe kadry i studentów ośrodków kontrolowanych przez Ruskij Mir przebierała się w koszulkę z Putinem i futrzankę z czerwoną gwiazdą. Jest tego dużo więcej. Rzecz jest niebezpieczna ponieważ wygląda to w ten sposób, że w czterech miejscach Rosja prowadzi lekcje dla studentów uczelni, którzy w przyszłości mogą pracować w biznesie na wschodzie albo być urzędnikami czy dyplomatami, i to Rosjanie kształtują nam kadry mające zajmować się Rosją a nie my. Minister Gowin powinien zadbać o to by ta nauka była robiona pod polską kontrolą a nie pod rosyjską.