StopFake przedstawił wyniki monitoringu prokremlowskiej dezinformacji we wschodnioeuropejskich mediach

(na podstawie materiałów Ukraińskiego Kryzysowego Centrum Medialnego)

StopFake wspólnie z partnerami z krajów Europy Środkowej i Wschodniej zakończyli projekt monitoringu prokremlowskiej dezinformacji w mediach i przedstawili wyniki badania na konferencji prasowej w Ukraińskim Kryzysowym Centrum Medialnym. Poza StopFake w badaniu uczestniczyli także eksperci i analitycy mediów z pięciu europejskich ośrodków analitycznych w Polsce, Czechach, Mołdawii, Słowacji i na Węgrzech. Na konferencji prasowej „Wojna informacyjna w Internecie. Obalanie i przeciwdziałanie dezinformacji kremlowskiej w krajach Europy Środkowej i Wschodniej” po raz pierwszy przedstawiono wyniki czteromiesięcznego badania – podsumowanie monitoringu lokalnych mediów internetowych w tych krajach.

Głównym celem monitoringu było znalezienie wspólnych technik i tematów, które wykorzystuje propaganda prokremlowska w lokalnych mediach krajów objętych badaniem. Poza tym uczestnicy konferencji omówili techniki manipulacji i dezinformacji, a także określili główne „tuby”, które propaganda kremlowska wykorzystuje w krajach Europy Środkowo-Wschodniej. To wszystko pozwoliło na porównanie cech szczególnych każdego kraju z regionu oraz sformułowanie wniosków, które mogą być wykorzystane w końcowym raporcie.

Badanie wykazało, że na Ukrainie i w innych krajach Europy Środkowej i Wschodniej kremlowska propaganda korzysta z podobnych narzędzi, zmieniając akcenty w zależności od cech szczególnych każdego kraju, manipulując faktami oraz emocjami, uderzając w słabe punkty, sztucznie rozdmuchując problemy i grając na niezgodnościach.

Szeroki dostęp do Internetu i popularność sieci społecznościowych sprzyja szybkiemu rozpowszechnianiu fałszywych informacji. „Ten problem dotyczy nie tylko propagandy kremlowskiej. Jest to problem nowego zjawiska rozpowszechniania fałszywych lub zmanipulowanych informacji. Żyjemy w XXI wieku z Internetem, sieciami społecznościowymi oraz licznymi innymi kanałami komunikacji i wiele osób, w tym media głównego nurtu, czasami nie zauważają, że nagłaśniają fejki. Jest to ogromne wyzwanie dla nas wszystkich” – zaznaczyła Małgorzata Bonikowska, prezes Centre for International Relations w Warszawie.

Z otrzymanych danych wynika, że w Polsce propaganda jest rozpowszechniana zarówno przez portale internetowe, jak i przez sieci społecznościowe. Zauważalna jest aktywność „trolli”, w szczególności w komentarzach do wiadomości, które dotyczą NATO, Ukrainy, relacji z USA, Rosją i UE. Główne przesłania – Zachód koniecznie naciągnie Polskę, Polska stanie się „wasalem” USA, NATO jest „narzędziem Stanów”. Zauważalne są spekulacje na temat Zbrodni Wołyńskiej, „banderowców” w Kijowie, rzekomego zainteresowania Ukrainy polską ziemią, „polskiego Lwowa”, apele o pojednanie z „braćmi-Słowianami” (Rosjanami) zamiast „homo-Zachodu”.

Na Słowacji głównym źródłem rozpowszechniania dezinformacji są tak zwane „media alternatywne” i sieci społecznościowe. W ramach badania poddano analizie sześć konkretnych źródeł, które zostały przyłapane na rozpowszechnianiu fejków. Jakość tekstu jest niska – często jest to tłumaczenie automatyczne tekstu rosyjskiego. Techniki propagandy są podobne do tych stosowanych w innych krajach: zniekształcone naświetlanie wydarzeń, manipulowanie faktami, pseudoeksperci. Przesłania – wychwalanie Putina jako silnego lidera, przedstawianie NATO jako agresora, tezy na poparcie rosyjskiej inwazji na Ukrainie i w Syrii. Według Ivety Varenevej, ekspertki Slovak Foreign Policy Association w Bratysławie, wpływ propagandy zaczął maleć dzięki stworzeniu „czarnej listy” stron fejkowych.

W Mołdawii zauważalne jest wykorzystywanie tematów problemowych – sytuacji z Naddniestrzem lub nastrojów separatystycznych w Gagauzji. Poza zakazanym «Россия 24» („Rossija 24”) działa kilka innych rosyjskich programów telewizyjnych. Inne źródła dezinformacji to sieci społecznościowe i strony upolitycznionych organizacji pozarządowych finansowanych przez Rosję. W ramach badania przeanalizowano sześć stron internetowych. Według Petru Makoveja, dyrektora wykonawczego Association of Independent Press, „wszystkie mają na celu promowanie kilku głównych idei: Europa jest na skraju rozpadu, rząd w Kiszyniowie jest sterowany z zagranicy i nie jest decyzyjny, NATO szykuje się do walki z Rosją na terenie Mołdawii, Mołdawia powtórzy losy Ukrainy, jeśli nie zmieni swojej orientacji politycznej, Mołdawia nigdy nie będzie członkiem UE, a umowa stowarzyszeniowa jest niezgodna z interesem stanu”. Poza tym w Mołdawii trwają spekulacje w kwestii językowej, pojawiają się tezy o „językobójstwie”: rzekomym zamknięciu szkół z rosyjskim językiem nauczania, nieobsługiwaniu przez apteki klientów rosyjskojęzycznych etc. Także tutaj „LGBT-Europa” jest przeciwstawiana Rosji, która jest rzekomo ostoją wartości chrześcijańskich.

Na Węgrzech charakterystyczna była dominacja prorosyjskiego przedstawiania wiadomości w prorządowych mediach głównego nurtu. Na przykład, w państwowej agencji informacyjnej MTI – zaznaczyła Agnieszka Ostrowska, koordynatorka projektu Centre for International Relations. Takie media przedstawiają prokremlowską interpretację wydarzeń, szerzą spiskowe teorie i przeinaczone informacje, czasami dochodzi do legalizacji retorycznej tak zwanych „DRL-ŁRL”. Zauważalnych stron dezinformacyjnych jest około 10. Mniejszych – blisko setki. Głównie są poruszane głośne tematy: od kryzysu migracyjnego do zagrożenia terrorystycznego. Przesłania są typowe: o „gnijącym Zachodzie”, rozpadzie UE, „juncie ukraińskiej” i „amerykańskim imperializmie”.

W Czechach liczba stron dezinformacyjnych dochodzi do setki. Można je podzielić na dwie główne grupy – „strony o teoriach spiskowych” i „media alternatywne”. Pierwsze są niezawodowe i manipulują informacją, grono ich odbiorców jest niewielkie. Drugie działają zawodowo i podają się za alternatywę do „mediów głównego nurtu”. Odbiorców mają więcej. Przesłania są podobne do tych, które można spotkać w mediach innych krajów regionu. Cechą szczególną Czech stała się kampania dyskredytacji Vaclava Havla jako uosobienia wartości wolności i demokracji. Według Ivany Smolenovej, współpracowniczki zewnętrznej i managerki programów Prague Security Studies Institute, celem podobnych materiałów jest „raczej dekonstrukcja niż tworzenie jakichś idei”.

Na Ukrainie w ostatnich czterech miesiącach monitoringu, na fejkach przyłapano 20 ukraińskich tytułów, które konsekwentnie utrzymują stanowisko prokremlowskie – Вести (Wiesti), РИА Новости Украина (RIA Nowosti Ukraina), a także niektóre inne, mniej oczywiste – «Новое Время» („Nowoje Wremia”), «Обозреватель» („Obozrewatel”). Często były to powtórki tych fejków, które pojawiały się w rosyjskich prokremlowskich mediach. Tematy, których dotyczyły manipulacje, nakierowane były na mniejszości narodowe walczące o autonomię, tego, że Ukraina łamie mińskie porozumienia, a także tego, że wszystkie kraje zachodu chcą odwołania sankcji przeciwko Rosji i są gotowe uznać niepodległość samozwańczych „republik”. (…)