Od 2 września w pasie przygranicznym z Białorusią, czyli w części województw podlaskiego i lubelskiego, obowiązuje stan wyjątkowy. Obejmuje on 183 miejscowości i został wprowadzony na 30 dni na mocy rozporządzenia prezydenta, na wniosek Rady Ministrów. Rząd argumentował to sytuacją na granicy z Białorusią (w Usnarzu Górnym od przeszło trzech tygodni koczuje grupa imigrantów, która chce się dostać do Polski), gdzie reżim Aleksandra Łukaszenki prowadzi wojnę hybrydową, a także manewrami wojskowymi Zapad. Wskazywano, że Polska musi zapewnić bezpieczeństwo swojej wschodniej granicy, która jest jednocześnie granicą Unii Europejskiej.

6 września odbyła się konferencja prasowa Komendanta Głównego Straży Granicznej gen. dyw. SG Tomasza Pragi, który powiedział: „W tym roku przyszło nam się zmierzyć z falą nielegalnych migrantów na naszej granicy polsko-białoruskiej. Szacujemy, że w tej chwili znajduje się ok. 10 tys. Migrantów ściągniętych przez reżim Łukaszenki, ale on na tym nie kończy. W tym momencie szuka nowych kierunków, dróg, aby ściągać kolejne grupy, przeważnie drogą lotniczą na terytorium Białorusi, następnie po dwóch, trzech dniach pobytu w Mińsku bądź okolicach są przerzucani na granicę łotewską, litewską lub polską. […] Odnotowaliśmy sytuację, kiedy próbowano wciągnąć nas w rozgrywki, aby utworzyć nowe Usnarze na linii granicy, ale nie udało się. Funkcjonariusze odchodzili, obserwowaliśmy teren, a migranci nie przekraczali linii granicy, tylko wracali w głąb terytorium Białorusi, to też świadczy o tym, że są inspirowani i wykorzystywani w ten sposób”.

W temacie sytuacji przygranicznej głos zabrał również Prezydent RP Andrzej Duda, który w programie „Tematy Dnia” na antenie TVP3 Kraków powiedział: „Jesteśmy odpowiedzialnymi politykami, którzy muszą reagować na potencjalne zagrożenia. Trzeba sobie jasno powiedzieć: potencjalne zagrożenie jest. Mamy sytuację niewątpliwie hybrydowego ataku na naszej granicy z Białorusią, mamy kwestię imigrantów, których siłą się przepycha na naszą stronę granicy właśnie z Białorusi”. Dodał, że wprowadzenie stanu wyjątkowego to zabezpieczenie „współobywateli i tych, którzy mieszkają przy tej granicy i wszędzie dalej” […] Ja uważam, że jeśli my odpowiemy w sposób zdecydowany i jeżeli pokażemy, że tutaj nie ulegamy, jeżeli pokażemy, że stosujemy środki adekwatne do tych, które przedsięwzięła druga strona to prędzej czy później druga strona, widząc nieskuteczność swoich działań zaniecha po prostu tego co robi” – ocenił.

„Sytuacja na granicy z Białorusią zmienia się bardzo dynamicznie. Będzie z niej do wyciągnięcia wiele wniosków, widać jak wiele wątków związanych z bezpieczeństwem państwa się tu łączy” – mówi dr Jakub Olchowski z Katedry Bezpieczeństwa Międzynarodowego UMCS i Instytutu Europy Środkowej w Lublinie.

Część mediów mówi, że mamy do czynienia z masowymi próbami przekraczania granicy przez uchodźców z Białorusi. Czy faktycznie tak jest, czy jest to zorganizowana akcja ze strony reżimu Łukaszenki?

„Jedno drugiego nie wyklucza. Mamy do czynienia z akcją ze strony władz Białorusi, aczkolwiek możemy być pewni, że o tym, co się dzieje, doskonale wiedzą na Kremlu i dzieje się to za ich akceptacją. Oczywiste jest to, że są to działania prowadzone przez Białoruś z premedytacją, bo są one prowadzone nie tylko w stosunku do Polski. Wcześniej były i są prowadzone w stosunku do innych zachodnich, tych złych sąsiadów Białorusi, czyli państw bałtyckich i możemy być pewni, że nie jest to ich koniec” – tłumaczy Olchowski.

Państwa bałtyckie mówią jednym głosem. Litwa nie jest podzielona w sprawie uchodźców. Opozycja i władze Litwy mówią: jesteśmy zagrożeni, musimy się temu przeciwstawić. W Polsce mamy problem. Sprawa ta stała się nie tylko elementem podziału politycznego, ale też elementem pewnego sporu moralnego…

„Niestety najgorszy w tym wszystkim jest los tych ludzi, którzy tak na dobrą sprawę chyba mało kogo obchodzą, bo są przedmiotem sporu politycznego, czy wręcz światopoglądowego. Moim zdaniem ta sytuacja powinna być na początku trochę inaczej rozegrana, wtedy ten konflikt by tak nie nabrzmiał. Natomiast musimy pamiętać o jednej bardzo ważnej rzeczy, że to, że w tej chwili w Polsce jest podział w społeczeństwie, jest podział polityczny wokół tego, co się dzieje na granicy polsko-białoruskiej, jest jak najbardziej na rękę Moskwie, która bardzo się cieszy z tego, co się u nas dzieje — bo im Zachód słabszy, im gorzej się tam dzieje, tym lepiej — z punktu widzenia Rosji i jej interesów. Moskwie nieustannie zależy na tym, żeby Europa była jak najbardziej podzielona” – podsumował Jakub Olchowski.

W temacie wydarzeń przygranicznych wypowiedział się również Stanisław Żaryn, rzecznik Ministra-Koordynatora Służb Specjalnych, który w rozmowie z telewizją wPolsce.pl powiedział: „Mamy do czynienia z brudną grą Łukaszenki i Putina przeciwko Polsce. Białoruś stworzyła sztuczny szlak migracyjny, po to, by przy współudziale Rosji destabilizować polsko-białoruską granicę. Litwa i Łotwa muszą mierzyć się z tym samym problemem. Z drugiej strony widzimy etap działań informacyjnych, które wykorzystują zdarzenia na granicy Unii Europejskiej i krajów wschodniej flanki NATO, by oskarżać władze Polski, Litwy i Łotwy o łamanie prawa międzynarodowego, o brak humanitarnego podejścia do migrantów. […] Potrzebne jest mocne zabezpieczenie granic państwowych i dlatego podjęto decyzję o wprowadzeniu stanu wyjątkowego na granicy. W ten sposób wytrącono z ręki narzędzie destabilizujące sytuację w naszym kraju. Z drugiej strony powinniśmy mieć świadomość ataków rosyjskiej propagandy. Musimy być aktywni i ją widać na forum organizacji międzynarodowych. Jednym ze strategicznych celów Rosji jest dzielenie wspólnoty transatlantyckiej i unijnej. Próbuje się przedstawić kraje Europy Środkowowschodniej jako kraje nieracjonalne, niebezpieczne i niewiarygodne. Mamy jednak silne wsparcie z Komisji Europejskiej, utrzymujemy kontakt z ekspertami Frontexu i nikt w Unii Europejskiej nie ma wątpliwości jak oceniać sytuację na granicy z Białorusią”.

SzyMon / PAP, tvp.info, wpolsce.pl

Fot. @MON_GOV_PL