Kijów wraz ze służbami specjalnymi Stanów Zjednoczonych Ameryki przygotowuje dywersję w okupowanych częściach Doniecka i Ługańska. Takie „wnioski ze śledztwa” 15 sierpnia rozpowszechniła strona internetowa „Cyberberkut”, która podaje się za zrzeszenie hakerów, którzy pozyskują niejawne informacje z niejasnych źródeł. Artykuł „Cyberberkuta” o „ataku radiacyjnym” ukraińskich i amerykańskich żołnierzy na system gospodarki wodnej w Donbasie został rozpowszechniony przez rosyjskie media, takie jak: Zwiezda, Pravda.ru, Moskiewski Komsomolec, Tsargrad i inne.

Zrzut ekranu ze strony Zwiezda

Zrzut ekranu ze strony Pravda.ru

Zrzut ekranu ze strony MK.ru

Zrzut ekranu ze strony Tsargrad

Propagandyści w „śledztwie” twierdzą, że ukraińscy żołnierze pod dowództwem amerykańskich instruktorów, są szkoleni w ośrodku w Berdyczowie (obwód żytomierski). Według „dokumentów” przedstawionych przez autorów publikacji – w marcu tego roku ukraińscy żołnierze dostali kontener z substancjami radioaktywnymi z cmentarzyska odpadów promieniotwórczych „Wakulenczuk” w obwodzie żytomierskim. „Cyberberkut” zapomniał wspomnieć o tym, że wszystkie odpady promieniotwórcze zostały wycofane z cmentarzyska w roku 2017, a sam obiekt został zamknięty i rekultywowany. W tej chwili nie ma tam żadnych substancji radioaktywnych.

Zrzut ekranu ze strony Państwowej Inspekcji Kontroli Jądrowej Ukrainy

Według „Cybeberkuta” ukraińscy żołnierze chcą wrzucić substancje radioaktywne z cmentarzyska „Wakulenchuk” do kanału „Doniec-Donbass” i skazić wody miejscowości położonych na terenach okupowanych. Hydrolog, p.o. kierownika laboratorium oceny i zarządzania ryzykiem powodziowym Ukraińskiego Instytutu Hydrometeorologicznego Państwowej Służby Sytuacji Nadzwyczajnych Ukrainy i Narodowej Akademii Nauk Ukrainy – Konstiantyn Dańko w swoim komentarzu dla StopFake wyjaśnia, że ​​”badania” zawierają wiele nieścisłości i niespójności naukowych, co wskazuje na jego fake’owość.

„Ten artykuł został napisany przez ludzi zupełnie nie znających pojęć „zasoby wodne”, „radioaktywność”, „zanieczyszczenie radioaktywne”, „środowisko”. Wątpliwości co do jakości tej informacji wzbudza też fakt, że autorzy nie przytaczają żadnych danych dotyczących stężenia substancji radioaktywnych, ani dawki promieniowania, nie piszą, jakimi izotopami radioaktywnymi Ukraina planuje zanieczyścić własne zasoby wodne” – powiedział hydrolog.

Konstiantyn Dańko

Kijów nie podejmie się takiej „operacji specjalnej”, ponieważ pierwiastki promieniotwórcze, które dostaną się do kanału w Donbasie, zanieczyszczą nie tylko większą część terenu Ukrainy, ale także trafią do Morza Azowskiego i Czarnego. „Kraje basenów tych mórz również ucierpią” – mówi Konstiantyn Dańko.

„Absurdem tego artykułu jest to, że woda, która jest przenoszona z rzeki Doniec do konsumentów w Donbasie, płynie do innych basenów – rzek basenu Morza Azowskiego (Kamius, Mius) i do konsumentów z miasta Pokrowsk, który położony jest w basenie Dniepra. Substancje radioaktywne mogłyby w taki sposób dostać się do wód podziemnych, a także do rzek, a następnie do Morza Azowskiego, a później, przez Cieśninę Kerczeńską do Morza Czarnego. Skala tragedii byłaby trudna do oszacowania” – podkreśla Dańko.

Ukraiński hydrolog dodaje, że wątpliwości budzi też „mapa” zasobów wodnych Donbasu, którą opublikował „Cyberberkut”. Konstiantyn Dańko powiedział, że opublikowany w „śledztwie” obrazek nie ma nic wspólnego z dokumentami wykorzystywanymi przez urzędników i ekspertów. „Z punktu widzenia kartografii trudno jest go nazwać mapą, a zwłaszcza mapą zasobów wodnych. Bardzo wątpliwy jest sposób przedstawienia poszczególnych części rzek i kanału „Doniec – Donbass” – podsumował Dańko.

Zrzut ekranu ze strony „Cyberberkut”

Ukraińscy eksperci wojskowi również mają wątpliwości co do wiarygodności dokumentów przedstawionych w publikacji propagandystów. Były marszałek Sztabu Generalnego Sił Zbrojnych Ukrainy – Władysław Selezniow potwierdził StopFake, że „oryginalne dokumenty” Ministerstwa Obrony zawarte w publikacji „Cyberberkuta” są fake’iem. Według niego każdy urzędnik zobaczy, że rzekomo ukraińskie dokumenty wojskowe zostały sporządzone z rażącymi naruszeniami: „Istnieją normy i zasady sporządzania dokumentów Ministerstwa Obrony Ukrainy. W tym przypadku zasady te są złamane” – powiedział ekspert.

Władysław Selezniow

Doniecki politolog Kyrył Sazonow dla StopFake: podobne „badania” są korzystne dla Rosji. „Nawet Goebbels twierdził, że im bardziej potworne jest kłamstwo, tym łatwiej jest w nie uwierzyć, a rosyjska propaganda całkowicie stosuje się do tej zasady” – powiedział. Ekspert dodał, że zanieczyszczenie zasobów wodnych rzeczywiście grozi Donbasowi, tylko nie z powodu „grup dywersyjnych z Ukrainy”, ale z powodu działań bojowników na terenach okupowanych.

„W Donbasie występuje kilka zagrożeń środowiska. Pierwsza z nich to zalanie kopalni „Junkom”, położonej między Gorłówką a Jenakijewem. To kopalnia, w której władze sowieckie wykonywały podziemne eksplozje nuklearne dla odgazowania. Ta kopalnia była kapsułą, była obsługiwana, z niej wypompowywano wodę, ale po okupacji nikt tego nie robi. One jest pełna, a wody podziemne mogą popłynąć wszędzie, tak samo jak promieniowanie. Drugie zagrożenie: w Gorłówce jest Nikitowska fabryka rtęci, tam wydobywano cynober do jej produkcji. Również jest zalana, nikt jej nie pilnuje. Zagrożenia środowiskowe dla Donbasu są bardzo poważne. Czy bojownicy zdołają przerzucić odpowiedzialność na Ukrainę? Trudno powiedzieć, ale bez poważnego programu państwowego (ukraińskiego – red.), prędzej lub później dojdzie do zanieczyszczenia wody” – powiedział Sazonow.

Kyrył Sazonow

Wcześniej zespół StopFake wielokrotnie przyłapywał „Cyberberkut” na rozpowszechnianiu fałszywych informacji. Strona propagandowa specjalizuje się w publikowaniu podrobionych dokumentów, korespondencji, zdjęć i pism władz ukraińskich.