Raporty organizacji badających zjawisko dezinformacji wskazują na wspólne techniki i tematy, które wykorzystuje prokremlowska propaganda w mediach krajów objętych badaniami. Wykorzystywane są podobne narzędzia, zmieniając jedynie akcenty w zależności od cech szczególnych każdego kraju, manipulując faktami oraz emocjami, uderzając w słabe punkty, sztucznie rozdmuchując problemy i grając na niezgodnościach. Bardzo często wykorzystuje się relacje z sąsiednimi krajami. Jednak w Polsce te działania nie dotyczą wszystkich sąsiadów. Nie wykorzystuje się animozji do Słowacji czy Czech, mimo że przecież można znaleźć trudne momenty we wspólnej historii. Na szczęście nikomu na tym nie zależy, by nasze relacje psuć. Ale psuje się je głównie na linii Polska-Ukraina. Dlaczego tak się dzieje mówi Kamil Basaj z Fundacji Info Ops Polska:

– Dlatego, że jest to państwo, które przeciwnik stara się pozbawić wsparcia, poparcia i postrzegania w sposób zgodny z tym, jaki naturalnie obraz swojego społeczeństwa, państwa, przedsięwzięć które podejmuje na Zachodzie Ukraina kształtuje. Destabilizowanie relacji pomiędzy Polską a Ukrainą, przynajmniej w wirtualnym środowisku informacyjnym, jest niejednokrotnie symetryczne, to znaczy, że podobnym przekazem stara się zniechęcić Ukraińców do Polaków jak i Polaków do Ukraińców. Natomiast to co jest istotne i dlaczego nie występuje to w innych obszarach – jesteśmy zdania, że na chwilę obecną przeciwnik informacyjny nie jest w stanie osiągnąć korzyści wynikających z destabilizacji np. relacji polsko-czeskich. Natomiast przewiduje uzyskać w przyszłości korzyści zantagonizowania narodów polskiego i ukraińskiego. Tutaj sposobów jest wiele – chociażby w oparciu o trudną wspólną historię, jak również przez kampanie czy operacje manipulacyjne, które są wtłaczane w rejony przygraniczne. Tutaj mówimy już o mikro oddziaływaniu.

Łatwo jest się domyślić, dlaczego podobne przekazy pojawiają się w pasie przygranicznym. We wschodnich województwach łatwiej zantagonizować Polaków i Ukraińców, wywołać emocjonalne reakcje. Ale czy służą one jedynie budowania niechęci do sąsiadów? Kamil Basaj uważa, że nie tylko. Fundacja, którą kieruje bada to zjawisko:

– Jeżeli wyobrazimy sobie Internet jako zbiór milionów małych kropeczek, z których każda jest pojedynczym użytkownikiem, to wystarczy wybrać odpowiednią grupę, w odpowiednim rejonie, która się skupia chociażby wokół wieści lokalnych, prasy lokalnej, czy lokalnych wydarzeń, po to, aby dokładnie poznać jej preferencje. Niejednokrotnie robi się to używając aktywnych działań komunikacyjnych, które często są wrzucane do jednego worka z grupą problemów dzisiaj rozumianych jako hate speech. Część z tych działań, o których mówimy w kontekście prób skłócania dwóch sąsiadujących narodów, to w istocie próba rozpoznania punktów krańcowych, które wywołują emocje na danym wektorze komunikacji, czyli na temat określonego przekazu. Czyli na przykład, jest wypuszczana informacja dotycząca pobicia przez Ukraińców Polaka i w międzyczasie, w ciągu kilku godzin, taka sama próba jest realizowana po stronie ukraińskiej, tylko z odwróconymi rolami. Wtłaczany jest w to przekaz bardzo emocjonalny, pełny nienawiści, realizowany przez konta, które mamy rozpoznane jako zaangażowane w procesy manipulacyjne w Polsce i nie są z pewnością użytkownikami naturalnymi. To nie jest działanie, które ma wywołać w danym momencie niechęć, choć niewątpliwie ma to wpływ i na emocje, ale przede wszystkim najważniejszy jest ten uzysk informacji jaki przeciwnik informacyjny otrzymuje z powrotem. Czyli otrzymuje wykaz obiektów, osób, które w tę dyskusję się zaangażowali i ma bardzo szybko sprofilowaną grupę, do której może szybko skierować następny przekaz manipulacyjny, np. po to, żeby wywołać skrajne emocje. Są one potrzebne po to, żeby w oparciu o nie, np. o złość, cała ta grupa samoczynnie stała się propagatorem określonego przekazu. Taki propagandysta nie musi wówczas dużo pracować – wypuszcza plotkę, dezinformację, czy też falsyfikację jakiegoś wydarzenia, fałszywe dowody i ta prawidłowo sprofilowana grupa odbiorców samoczynnie będzie propagować ten materiał manipulacyjny w polskojęzycznej sieci.

WP

Fot. pixabay.com