Odnalezione dokumenty komunistycznych służb

Ponad 100 dokumentów komunistycznych służb bezpieczeństwa zostało odzyskanych dzięki działaniom prokuratorów Oddziałowej Komisji Ścigania Zbrodni w przeciwko Narodowi Polskiemu w Katowicach oraz funkcjonariuszy Delegatury Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego w Katowicach. Dokumenty bezprawnie przetrzymywał były funkcjonariusz komunistycznych służb PRL.

O odzyskaniu dokumentów poinformowała w komunikacie Główna Komisja Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu. Prokuratorzy Komisji i funkcjonariusze Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego przejęli dokumenty, które bezprawnie przetrzymywał były funkcjonariusz SB, który po 1990 roku został pozytywnie zweryfikowany i zajmował wysokie stanowisko służbowe w Urzędzie Ochrony Państwa. Wśród zabezpieczonych materiałów archiwalnych znajdują się między innymi dokumenty oznaczone klauzulami ,,tajne”, ,,ściśle tajne” i ,,tajne specjalnego znaczenia”, które zostały wytworzone w związku z prowadzoną przez Departament I MSW działalnością agenturalną poza granicami Polski, ponadto z działaniami Służby Bezpieczeństwa podejmowanymi w okresie obowiązywania w Polsce stanu wojennego.

Komisja poinformowała, że przeszukań dokonano na „szeroką skalę” w mieszkaniach i pomieszczaniach gospodarczych zajmowanych przez byłego funkcjonariusza i osoby mu najbliższe. Zabezpieczono również 15 nośników elektronicznych. Byłemu funkcjonariuszowi komunistycznej bezpieki grozi kara pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8.

Po obaleniu komunistycznych rządów w Polsce na przełomie lat 80. i 90. ubiegłego wieku funkcjonariusze SB masowo niszczyli dokumenty, które mogły wskazywać na zbrodniczy charakter ich działań. Wiadomo, że wiele dokumentów mogło zostać też wykradzionych, ukrytych. Od początku III RP powraca temat możliwego szantażowania polityków za pomocą teczek – spraw, które miałyby dowodzić ich działalności na rzecz komunistycznych służb, czy dokonywania czynów niegodnych. Najgłośniejsza sprawa dotyczy niejasności związanych z przeszłością byłego prezydenta Lecha Wałęsy i jego współpracy z komunistycznymi służbami. W lutym 2016 r. w domu gen. Czesława Kiszczaka – ministra spraw wewnętrznych w latach 80. znaleziono dokumenty, które potwierdzały, że w latach 1970-76 późniejszy przywódca Solidarności i prezydent Lech Wałęsa współpracował z SB.

Badacze zwracają uwagę, że wiele dokumentów wciąż może pozostawać w ukryciu, jednocześnie ich treść, w tym fakty obciążające niektóre osoby publiczne, może być znana rosyjskim służbom specjalnym i być przedmiotem nacisków, szantażowania. Rosja do dzisiaj bardzo wybiórczo udostępnia swoje archiwa, a większość zasobów wciąż pozostaje tajna. Potężne archiwum ukraińskiego KGB zostało udostępnione przez Ukrainę, ale również i w nim najnowsze dokumenty zostały zniszczone, lub wykradzione.

Brak pełnego dostępu do archiwów komunistycznych służb stwarza też pole do fałszowania historii, ukrywania zbrodni i wybielania działalności komunistycznych dygnitarzy i podporządkowanych im struktur.

Zastępca Prokuratora Generalnego Andrzej Pozorski, dyrektor Głównej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu stwierdził: „Ta sprawa potwierdza, że na przełomie lat 80. i 90., gdy upadał system komunistyczny w Polsce, funkcjonariusze Służby Bezpieczeństwa wynosili dokumenty z dawnych struktur MSW i do dzisiaj bezprawnie je posiadają. Można się oczywiście domyślać, że funkcjonariusze SB zabierali dokumenty dotyczące głównie tych osób, o których sądzili, że w przyszłości, w wolnej Polsce, mogą zrobić karierę. I choć dzisiaj te dokumenty widnieją w naszej ewidencji jako +wybrakowane+, to tak naprawdę znajdują się w prywatnych rękach”.

W ostatnim czasie prokuratorzy IPN wspólnie z policją również zabezpieczyli prawie 300 dokumentów z lat 1939-44, wytworzonych przez niemieckie władze okupacyjne w Łodzi. Cenne dla historyków materiały próbowano sprzedać na jednym z portali internetowych za 59 tys. zł. Również takie dokumenty powinny były być przekazane do IPN-u.

PB

Źródło: IPN/dzieje.pl